Free Web Hosting
Na tej stronie zamierzam publikować materiały z innych niż Mazury miejsc, a także opisy nietypowych fortyfikacji i patentów. Wszelkie pomysły i podpowiedzi mile widziane.

"PRZEDMOŚCIE BYDGOSZCZ 1939" - CZYLI DOKTORAT Z FORTYFIKACJI...

    Pod Bydgoszczą otwarto właśnie skansen fortyfikacyjny w rejonie umocnień polowych Armii "Pomorze" z 1939 roku. Przedsięwzięcie zainicjował wiosną 2005 roku doktorant Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego, archeolog Robert Grochowski. Obaj jego dziadkowie brali udział w Wojnie Polsko-Niemieckiej i we wrześniu 1939 roku walczyli właśnie w rejonie "Przedmościa Bydgoszcz".

    Organizatorzy na centrum skansenu dość trafnie wybrali zespół obiektów i fortyfikacji polowych znajdujących się pomiędzy miejscowościami Zielonczyn i Kruszyn. Zachowane obiekty żelbetonowe, zbudowane według wzorów z "Instrukcji Saperskiej" z 1939 roku, pozostawały w dobrym stanie, w większości były ogólnie dostępne, dobrze widoczny pozostawał przebieg fortyfikacji polowych. Mocno pofałdowane, częściowo zalesione, niezabudowane podmiejskie tereny idealnie nadawały się do uprawiania turystyki pieszej czy rowerowej.

    Robert Grochowski wraz z grupą miłośników historii i militariów odkopali i oczyścili schrony w rejonie Zielonczyna i Kruszyna. Na "serce" skansenu wybrano obserwacyjny schron dowodzenia, znajdujący się na wzgórzu 108,6 tuż przy polnej drodze Kruszyn-Zielonczyn. Przy schronie wykonano 70-metrowy rozgałęziony odcinek transzei i rówów dobiegowych szalowanych deskami. Kolejnym etapem było wytyczenie trasy turystycznej oraz przygotowanie sześciu tablic informacyjnych, ufundowanych przez lokalne władze i instytucje. Na tablicach umieszczono informacje o obiektach i działaniach wojennych z 1939 roku, a także mapki i zdjęcia udostępnione przez znanego bydgoskiego zbieracza archiwaliów Rajmunda Kuczmy.
    Dogodna komunikacja PKP (przystanek Zielonczyn lub Pawłówek) oraz PKS (przystanek Kruszyn) znacznie ułatwia dojazd z Bydgoszczy na teren nowej trasy turystycznej i skansenu. Wzdłuż trasy można zobaczyć 17 schronów oraz 3 fundamenty. W skład grupy obiektów w rejonie Zielonczyna i Kruszyna wchodzą 4 schrony do ognia dwustronnego (dwa z nich znajdują się na posesjach prywatnych), 4 schrony do ognia jednostronnego oraz obserwacyjny schron dowodzenia (skansen). W lesie pomiędzy Kruszynem i Osówcem znajdują się dwa fundamenty po nieukończonych obiektach. Na południe od Osówca zobaczyć można 5 schronów do ognia dwustronnego (dwa z nich częściowo wysadzone), 2 schrony do ognia jednostronnego, obserwacyjny schron dowodzenia oraz fundament.

Typowa wnęka na trójnóg ckm Browning wz. 30 [Zielonczyn] Schron ognia jednostronnego [Zielonczyn - posterunek kolejowy] Schron ognia jednostronnego [Zielonczyn - zbocze wzgórza 108,6] Wejście do schronu bojowego [Zielonczyn - wzgórze 108,6] Skansen. Obserwacyjny schron dowodzenia [Kruszyn - wzg. 108,6] Znakomita panorama ze schronu-skansenu [Kruszyn - wzg. 108,6] Schron ognia dwustronnego [Kruszyn] Przelotnia i strzelnica obrony wejścia do schronu bojowego dla dwóch ckm [Kruszyn]

    We wrześniu 1939 roku fortyfikacje były obsadzone przez 61 pp, 62 pp i 6 bat. ckm. W dniu 3 września 1939 roku na przedmoście przebiły się także pojedyncze pododziały 9 i 27 DP. W dniach 2-3 września na pozycji odparto trzy silne ataki niemieckie. Wobec przełamania przez nieprzyjaciela prawego skrzydła obrony nad Wisłą, 3 września wieczorem oddziały Armii "Pomorze" opuściły bydgoskie umocnienia i ruszyły w kierunku Warszawy.

Więcej informacji, zdjęć i precyzyjnych map umocnień Bydgoszczy znajdziecie na stronie www.schrony.prv.pl oraz w opracowaniu Romana Bąkowskiego, Piotra Kurzawy i Waldemara Nadolnego "Lekkie schrony bojowe w pasie działania Armii Pomorze [...]" (w:) FORTECY nr 9.

    Pod koniec sierpnia 2005 roku trwały jeszcze prace ziemne i szalunkowe, a informacja o cennej inicjatywie ukazała się w bydgoskiej prasie. Pojawili się już wówczas pierwsi chętni do zobaczenia "nieznanych bunkrów". W dniu 15 października 2005 roku odbyło się uroczyste otwarcie skansenu i trasy turystycznej. Uroczystości rozpoczęły się o godzinie 15.00 w kościele w Kruszynie. Ordynariusz Diecezji Bydgoskiej bp. Jan Tyrawa odprawił Mszę Świętą ku czci poległych obrońców "Przedmościa Bydgoszcz". Następnie uczestnicy przeszli w rejon skansenu, gdzie o godzinie 16.00 oficjalnego otwarcia dokonał Stanisław Kwaśnicki - żołnierz Września, uczestnik walk na przedmościu. Wstęgę przecięli jego towarzysze broni. W uroczystości brali też udział przedstawiciele lokalnych władz i wojska z orkiestrą reprezentacyjną Pomorskiego Okręgu Wojskowego, a także miejscowa ludność i oczywiście organizatorzy z Robertem Grochowskim na czele.

    Inicjator skansenu zapowiada dalsze prace rekonstrukcyjne, a także udostępnienie turystom innych rejonów obrony "Przedmościa Bydgoszcz". W przyszłym roku planowane jest wykonanie dalszych odcinków transzei w rejonie żelbetonowego schronu obserwacyjnego pod Kruszynem, a na jego zapolu zostanie również odtworzony schron drewniano-ziemny. Szlak turystyczny ma być przedłużony aż do Tryszczyna, planowane jest ustawienie kolejnych 3 tablic dydaktycznych. Organizatorzy apelują o pomoc chętnych wolontariuszy, poszukują też specjalistów od robót ciesielskich.

Beata & Czarek ;)


    Jest kilka małych zgrzytów w całym przedsięwzięciu, takich jak utrwalanie pojęcia "bunkier" czy przesadne podkreślanie własnych "odkryć". Dokładne mapy i opis podbydgoskich umocnień są dostępne w Internecie - żadne więc "odkrycie" na razie się nie dokonało. Wykonawstwo transzei upodobnia ją na skansen umocnień "wojny pozycyjnej" z pól Francji. Ten ostatni element można jednak tłumaczyć troską o dłuższą "żywotność" elementów drewnianych, aby mogły przetrwać wiele lat służąc zwiedzającym. Dostrzeżone niedociągnięcia nie umniejszają wartości przedsięwzięcia Roberta Grochowskiego, który przy "okazji" własnej pracy naukowej zagospodarowuje i przybliża mało znaną społeczeństwu historię bydgoskich fortyfikacji.



MAŁE JEST PIĘKNE ...CZYLI MISTRZOSTWA ŚWIATA W ŚCISKAWIE ?

    W jak małym pomieszczeniu mogą walczyć żołnierze z ckm? W dobie miniaturyzacji i oszczędności można sobie przypomnieć w jakich warunkach odbywało się to w latach II WŚ. Typowy obiekt niemieckiej fortyfikacji stałej z połowy lat 30 to Regelbau B1-1a o kubaturze izby bojowej ~16 m3, co nie zapewniało wielkiego komfortu 5 osobowej obsłudze. Posiadał jednak wentylator i przynajmniej nie groziło w nim uduszenie gazami prochowymi z własnego MG 08. Nieco później w fortyfikacjach polowych z końca lat 30 Niemcy nie byli już tacy hojni dla 3 osobowej załogi schronu MG-Schartenstand D (znany jako Heinrich). W takim obiekcie z "naturalną wentylacją" (czyli żadną) o objętości ~ 8,5 m3 załoga mogła wytrzymać najwyżej kilkadziesiąt minut walki. W polskich schronach budowanych w 1939 roku też nie było lepiej. Wobec braku czasu i materiałów nie wyposażono ich w planowane wentylatory. Taki typowy schron fortyfikacji polowej dla 3 żołnierzy z ckm ściśnięto do 6,5 - 6,3 m3. Często nie montowano nawet drzwi - aby naturalny ciąg powietrza wentylował pomieszczenie. Walkę prowadzono w nich (np. pod Mławą w 1939 r.) zmieniając co pewien czas niemal wyduszone załogi. Jakiś genialny wynalazca stwierdził, że i to za wiele luksusu i przeprojektował polowy schron obserwacyjny na bojowy o kubaturze ~5 m3 (pas obrony Armii Poznań), mieszczący najwyżej dwóch ludzi z lkm (lub rkm). Żeby było śmieszniej - to żołnierze Wehrmachtu mieli je wykorzystać podczas walk w II 1945 r. o poszczególne forty "Festung Posen" (odcinek na zachód od Warty). Czesi konstuowali równie małe schrony wz. 37 typ "A" z wentylatorem, tyle że przewidzieli wciśnięcie tam aż 7 żołnierzy !!! W odróżnieniu od polskich konstrukcji, taki schron miał niewielkie otwory strzelnic (wkładki pancerne), co skutecznie uniemożliwiało wentylację grawitacyjną. (Uwagi co do polskich i czeskich konstrukcji - red. Jarosław Chorzępa). Podczas walk w piaskach północnej Afryki, Włosi zrobili jeszcze krok dalej konstruując studnię-ringstand- znany później jako Tobruk. Tym razem część bojową przewidziano tylko dla celowniczego ckm - amunicyjny biegał z nowymi skrzynkami taśm. Tu przynajmniej nie groziło uduszenie- ale niecałe 4 m3 mogło już spowodować klaustrofobię. Małe stalowe schrony z obrotową kopułką dla jednego żołnierza, konstruowali także Anglicy do ochrony swoich lotnisk. Stalową konstrukcją był także niemiecki Panzernest (gniazdo pancerne). Ten jednak był na tyle zabezpieczony, że posiadał wentylację napędzaną pedałami! Wyobraźcie sobie dwóch niemieckich spadochroniarzy zamkniętych w żelaznej puszce, w pocie czoła pedałujących i strzelających do Polaków szturmujących Monte Cassino albo do Rosjan pod Charkowem! Pod koniec wojny schrony bojowe miniaturyzowano nadal - palmę pierwszeństwa dzierżą tu Prusy Wschodnie z "Kochbunkrami" ~ 2,2 m3 !!! (wersja wartownicza - "Einmannbunker" znany jest z dworców kolejowych całego kraju). Powrócono nawet do planu obiektu zamkniętego - nakryto "Kochbunkry" betonową kopułką! Żołnierz strzelający w takim schroniku z MG 42 szybko "odjeżdżał do Rygi". Na Mazurach można znaleźć także najmniejsze schrony bierne - betonowe ukrycia o kubaturze ~ 1,8 m3 !!! Trzeba przeprowadzić eksperyment badawczy i sprawdzić ilu w nim mogło zmieścić żołnierzy? Ciekawe, że "Kochbunkry" nie zaniknęły wcale z końcem II WŚ, stosowano je masowo podczas amerykańskich nalotów na Wietnam Północny. Płytkie studnie z deklem (często bambusowym) miały chronić ponoć przed kilkutonowymi bombami kasetowymi i napalmem...


Schrony niemieckie 1)B1-1a; 2)D-stand;  6)Ringstand; 7)Kochbunker; 8)Najmniejszy schron bierny - GRU,Piła i Pommernstellung. Schrony polskie: 3)Schron ognia bocznego; 4)Schron ognia czołowego; 5)Schron bojowo-obserwacyjny - Pozycja Armii POZNAŃ]



HOTEL B-NEU WITA !!!
    Hotel dla bunkrowców? Ależ oczywiście!!! Gdybyście przypadkiem nie mieli gdzie spać będąc w Poznaniu, to polecam hotel ****** (bo tyle ma kondygnacji) - poniemiecki schron łączności znajdujący się na os. Kosmonautów. Najlepszy dojazd z powiększdworca PKP autobusem linii 51 - przystanek Włodarska. Patrząc w kierunku charakterystycznego białego biurowca dostrzeżemy czającą się tuż za nim monstrualną sylwetkę "Diabelskiej wieży". Schron składa się z części głównej i przybudówki-bloku wejściowego. Zbudowano go w odporności Bneu, co oznacza 2 metrową grubość żelbetonowych ścian zewnętrznych. Wewnętrzne ściany działowe wahają się od 0,3 do1,0 m. Wejście do obiektu stanowi przelotnia, z jednej strony zabita deskami - z drugiej "zamknięta" kratą :-) Do niedawna blok wejściowy służył komuś za kurnik (czy coś podobnego) i stąd syf i "klimaty". Do wnętrza obiektu wchodziło się przez podwójnie zamykaną dużą śluzę p.gaz. Obok znajduje się pomieszczenie warty - charakterystyczne, że w obiekcie nie ma strzelnic karabinowych - Niemcy czuli się widać bezpiecznie w "prastarym germańskim Posen". Uwaga! po pokonaniu bloku wejściowego można wpaść do szybu zrujnowanej windy! Niestety winda już nie działa :-) ale można przemieszczać się schodami. Poszczególne kondygnacje części głównej różnią się wysokością pomieszczeń, a dwie: II i V są przedzielone ściankami działowymi. W części podziemnej znajdowały się prawdopodobnie agregaty prądotwórcze i ogrzewanie, stąd można się dostać do pomieszczeń pod blokiem wejściowym oraz do przelotni-wyjścia awaryjnego (zasypane). Nie polecam górnych kondygnacji - są mocno okopcone sadzą okolicznościowych ognisk. Według informacji kolegi Arkadiusza Kornowicza obiekt przez wiele lat był wykorzystywany jako pieczarkarnia, w części podziemnej pozostały po tym piece i części parowników. Potrzeba było niezłego wysiłku aby przebić 2 metrowy żelbeton na rury do parowników!!! W lutym 1945 r. "próbowali" tego Rosjanie - szczególnie ściana od strony Cytadeli nosi piękne ślady przypadkowych trafień. Być może także wypróbowywano odporność obiektu lub próbowano go wysadzać (w otworach od strony wschodniej na ostatniej kondygnacji). Na ostatnią kondygnację techniczną (wentylatornia schronu i napęd windy) można się dostać tylko metodami kaskaderskimi - czyli szybem windy - wisząc nad kilkunastometrową przepaścią. Dawniej na samą górę wchodziło się po zewnętrznych klamrach (odcięte od dołu). Wykorzystując duże otwory wentylacyjne zagnieździły się tu stada gołębi. Tylko patrzeć, jak pod ekologiczną przykrywką kontrolę nad obiektem przechwyci Towarzystwo Opieki nad Gołębiami Miejskimi "Salamagołąb" :-(




Załączniki: mapka odcinka południowego Pozycji Piła [Landkarte]

Opracowanie © C.Markiel 2002-05

kliknij w baner by powrócić do strony indeksu głównego

fortyfikacje schrony bunkry umocnienia fortyfikacje bunkry